Zanim przybyli Inkowie

Posted by Admin on Lip 14, 2011 in Kategoria główna |

Kiedy myślimy o terenach Boliwii, Peru, północnego Chile w kategoriach historycznych, zazwyczaj automatycznie wymieniamy kolejne wydarzenia, z którymi ten rejon geograficzny nam się kojarzy. Przed tym, jak powstały te państwa, była walka o niepodległość, gdy wielcy libertadorzy, wykorzystując słabość Hiszpanii i jej problemy w Europie, wzniecili wojny, rządni wolności. Poprzedziły to czasy kolonialne i eksploatacja kontynentu przez Europejczyków. Ci przybyli w XVI wieku, kiedy to pod wodzą wielkiego konkwistadora Francisco Pizzarro, który w Nowym Świecie wylądował ze stu sześćdziesięcioma ośmioma żołnierzami i trzydziestoma siedmioma końmi i rozbił w pył i w proch imperium inkaskie. Istniało one, w czasach największego rozwoju, na terytorium od Kolumbii, wzdłuż Andów, aż po północne regiony dzisiejszej Argentyny i Chile. Stolicę swą miało w Cuzco. Rzecz jasna, każdy też wymieni Machu Picchu, jako wspaniałą pozostałość architektury inkaskiej.

Jeżeli traktować to wszystko w olbrzymim skrócie, wszystko się zgadza. Niemniej, co ciekawe, rzadko sięga się dalej, zastanawiając się, co było wcześniej przed Inkami, a także skąd się oni wzięli i na czyim dziedzictwie oparta była ich kultura.

Żeby się tego dowiedzieć, trzeba przybyć na suche pustkowia krainy zwanej Altiplano w południowo – zachodniej Boliwii, położone na południe od największego żeglownego jeziora świata – Titicaca.

Gdy Hiszpanie przybyli w te regiony w XVI wieku, odkryli enigmatyczne ruiny. Nie było to miasto inkaskie. Ci żyli w pewnej odległości od znaleziska i o jego pochodzeniu nie wiele wiedzieli.

Hiszpanie w Ameryce Południowej w archeologię się nie bawili, więc o odkryciu miasta, znajdującego się w pobliżu inkaskiej miejscowości Tiahuanaco i wielu innych miejscach, gdzie odkrywano dziwne pozostałości jakiejś kultury, szybko zapomniano. W XIX wieku, ruiny zaczęli odwiedzać podróżnicy. W Europie robiło się coraz głośniej, o pozostałościach monumentalnej stolicy, kultury, która ma cechy wspólne z inkaską, ale do niej nie należy. Szczególnie intrygowała kamienna brama, którą ochrzczona Bramą Słońca. Znaki wyryte na niej, pozostawały niezrozumiałe, lecz zadziwiające zjawisko, sugerowało, iż miała ona wiele wspólnego z wytyczaniem czasu. W trakcie dwóch dni w roku, 21 marca i 23 września, promienie wschodzącego zza horyzontu słońca, przechodziły dokładanie prostopadle przez nią.

Wkrótce, miejscem które zaczęto nazywać Tiwanaku (przetłumaczone z quechua na ajmara Tiahuanaco) zainteresowali się naukowcy. Poważną, dużą i dobrze zorganizowaną ekspedycję na brzegi Titicaca i do stolicy zaginionej kultury przedsięwzięli Niemcy w drugiej dekadzie lat trzydziestych dwudziestego wieku. Niestety, przyjechali oni w te strony z założoną z góry hipotezą. Wedle teorii historyków z za Odry, Tiwanaku to było nic innego jak starogermańska stolica ludu aryjskich Atlantydów, którzy żyli tam setki tysięcy lat temu, przed tym, jak przybyli do Europy, aby zlać bezlitośnie wojska rzymskie w lesie Teutoburskim, a następnie stworzyć najwspanialsze, największe, najgodniejsze Niemcy, historii których ukoronowaniem jest narodowo- socjalistyczna, tysiącletnia Rzesza.

Jakkolwiek logicznie z punktu widzenia logiki historii cywilizacji by to nie brzmiało, faktem stało się, że Tiwanaku zajęła się nauka. Pierwsze, znaczące badania archeologiczne przeprowadził Ibarra Grasso w połowie poprzedniego stulecia. Określił on, że ośrodek, który był kamieniem węgielnym, centrum i stolicą całego państwa, powstał w VI wieku przed narodzeniem Nazaretańczyka. Największy rozwój miasta przypadł na okres od III wieku naszej ery do VIII. Natomiast okres ekspansji kultury datuje się na czasy po VII wieku naszej ery aż do X wieku, kiedy to państwo pogrążyło się w wewnętrznym kryzysie. Ostatecznie upadło w XII wieku. Nie pozostawiło po sobie, podobnie, jak inne kultury prekolumbijskie, pisma, które znacznie ułatwiłoby poznanie tego enigmatycznego ludu.

Ponad to, wysiłki Boliwijczyków ukierunkowane na odkrywanie swojej historii są, eufemistycznie rzecz ujmując, wątłe. Pomimo, iż z dumą mówią oni o starej prekolumbijskiej kulturze, zbudowanej przez lud Ajmara, Tiwanaku, do dzisiaj pozostaje w większości pod ziemią. Niejednokrotnie stąpa się po wystających z ziemi kamieniach. W tym czasie przewodnik opowiada, jak to, przed odkryciem, danej świątyni, jedyną jej częścią, która oglądała światło dzienne, było trzydzieści centymetrów kolumny, sterczącej ponad powierzchnię ziemi.

Daje to do myślenia. Cały teren wykopalisk jest dość rozległy. Odkopano jedynie część ruin. W rzeczywistości, czego nie negują przewodnicy, do odkrycia może pozostawać jeszcze bardzo wiele. Wciąż też większość teorii dotyczących przeznaczenia budynków to wyłącznie hipotezy naukowców. Pewności nie ma.

Co by, nie strzępić języka, w pseudo naukowym wywodzie, zacytuje wikipedię, aby opisać, co, na dzień dzisiejszy, odkryto w Tiwanaku.

Zachowane ruiny monumentalnych budowli pochodzą z okresu największego rozwoju ośrodka. Zachowane w centrum zabudowania to kompleks dwóch, połączonych ze sobą drogą, zespołów ruin zajmujący powierzchnię ok. 3,0 km2. W skład pierwszego zespołu wchodzą: wzgórze Akapana, Calasasaya, Putuni oraz częściowo zagłębiona w ziemi mała świątynia. Zespół drugi to pozostałości Puma-Punku.

Najokazalszą budowlą jest Akapana. Jest to piętnastometrowej wysokości platforma o powierzchni 180 x 140 m. Boki jej pokryte są murami, a wnętrze to skupisko budowli wzniesionych wokół dużego zbiornika wody. Ściany zbiornika oblicowane zostały płytami kamienia. Calasasaya to platforma w kształcie litery U i wymiarach w planie 135 x 120 m. Podobnie jak Akapana, została otoczona murami, z których zachowały się pionowe bloki skalne, połączone dawniej ścianami. Na dziedziniec prowadziły monumentalne schody zbudowane z sześciu stopni. Na wewnętrznym placu, na dwustopniowej platformie stał budynek o wymiarach 68 x 34 m. Najprawdopodobniej była to świątynia. W skład zespołu wchodzi Brama Słońca. Jest to kamienna konstrukcja w kształcie wolno stojącej bramy. Zbudowana została z bloków andezytu grubości 0,5 m, wysokość konstrukcji wynosi 2,73 m, a jej szerokość to 3,80 m. Bramę zdobi fryz, w którego centrum umieszczona jest podobizna boga Wirakoczy. Bóstwo umieszczone jest na podwyższeniu. W rękach trzyma symbole władzy, twarz ma przesłoniętą maską. Postać wpisana jest w kwadrat. W trzech poziomych rzędach, po obu stronach centralnej postaci umieszczono 48 „zapłakanych” ptaków. Najprawdopodobniej są to kapłani-wojownicy w rytualnych maskach kondora, składający hołd swojemu bóstwu. Postacie zostały umieszczone w kwadratowych, obramowanych polach. Meander z symbolami słońca stanowi dolne wykończenie fryzu. Cały ozdobny relief przypomina tkaninę. Taki powtarzalny rytm, geometryczna stylizacja, jest typowym elementem sztuki Tiahuanaco. Najlepiej zachowaną budowlą tego zespołu jest mała świątynia. Jest to plac 28 x 26 m otoczony murami ozdobionymi od wewnętrznej strony nasadzonymi na trzpienie kamiennymi głowami. Budowla przypomina zabytki Chavín. Na wewnętrznym dziedzińcu ustawiony jest obelisk tzw. Brodaty.

Akapana i Calasasaya połączone są brukowaną aleją. Podobna droga prowadziła do Putuni i Puma-Punku. Zachowane pozostałości Puma-Punku to trzy platformy, na których wzniesiona była dużych rozmiarów budowla złożona z wielu wąskich pomieszczeń wychodzących na dziedziniec. Jej układ wykazuje spore podobieństwo do pałaców wznoszonych przez Majów. Sporych rozmiarów bloki kamienia, tworzące ściany, posadzki i dach, połączone były ze sobą miedzianymi klamrami. W Tiahuanaco odnaleziono także stele kamienne o kilkumetrowej wysokości. Są to monolity przedstawiające postacie mężczyzn o dość symbolicznie zaznaczonych rękach i nogach. Możliwe, że były to kamienne filary. Znaczna część zabytków Tiahuanaco uległa zniszczeniu przez eksploatację ruin służących za swoisty „skład materiałów budowlanych” nie tylko okolicznym mieszkańcom, ale także budowniczym kolei La Paz.

Zwiedzanie Tiwanaku, to jak podróż w czasie. Trzeba przyznać, iż niekiedy, pewne rzeczy wytłumaczyć jest bardzo ciężko. Elementem nurtującym nas szczególnie (po za faktem, co pozostało jeszcze do odkrycia i co w zasadzie mogło się tam znajdować) była niezwykła umiejętność obróbki kamienia. Mieszkańcy Tiwanaku byli wstanie rzeźbić je z precyzją, którą dzisiaj osiągamy dzięki maszynom sterowanym przez komputery.

Tiwanaku, pomimo, iż niezwykle ciekawe, pozostawia wiele znaków zapytania. Wciąż zbyt wiele, aby określić kim byli ci ludzie, czym się trudnili i jak żyli. Niestety, nie pomagają przewodnicy. Są oni często niekompetentni. Podają wiele sprzecznych ze sobą faktów, unikają pytań i co najgorsza niejednokrotnie mijają się z prawdą. Przykładem niech będzie twierdzenie, iż Tiwanaku nie dotarli do Chile, nie przekroczyli kordyliery. Tymczasem, kiedy jeszcze jeździliśmy po bezdrożach Atacamy, odwiedzaliśmy dziesiątki pozostałości po kulturze Tiwanacu. Obecność na tych terenach tej kultury, w sposób niezbity, potwierdzili archeologowie. W San Pedro de Atacama istnieje muzeum, w którym ukazuje się wpływ kultury Tiwanaku na region Atacama. Nie wiem, dlaczego boliwijski przewodnik twierdzi wbrew faktom. Być może to efekt głębokiej nienawiści Boliwijczyków do Chilijczyków i chęć odebrania znienawidzonemu krajowi prawa do bycia jednym z dziedziców zaginionej kultury Ajmara. Nie wiem, ale jedno jest pewne. O Tiwanaku, wciąż dowiedzieć możemy się wciąż bardzo mało. Być może, w przyszłości rząd boliwijski umożliwi ekspedycjom archeologicznym z Europy, Stanów Zjednoczonych, czy Japonii lepsze przeczesanie okolic i dowiemy się więcej.

To, co jednak najważniejsze z punktu widzenia historii to fakt, że Tiwanaku, niepodważalnie, była założycielką państwa Inków. Wynika to z formy pozostałości w postaci ceramiki, malunków, figurek i innych rzeczy. Świadczą one, że Inkowie, w sensie kulturalnym,wywodzą się od Tiwanaku. Jak było to możliwe i jak kultura z nad Titicaca dotarła do Cuzco, jasne wciąż nie jest. Jedna z teorii mówi o oddzieleniu się jednej z grup Tiwanaku i przewędrowaniu w okolice południowego Peru, gdzie narodziło się państwo Inków. Do końca jasne to nie jest. Faktem jest natomiast, że obie kultury nigdy nie współistniały. Kiedy Hiszpanie przybyli do Peru i Boliwii, nikt z mieszkańców upadłego imperium inkaskiego, nie miał najmniejszego pojęcia o Tiwanaku. Gdyby obie cywilizacje kiedykolwiek się spotkały, ślad o Tiwanaku przetrwałby w historii inkaskiej. Tymczasem, Inkowie nawet nie znali nazwy tego ludu, który dzisiejszą nazwę zawdzięcza miejscowości, okresu inkaskiego, czyli Tiahuanaco.

Poniżej znajduje się link do galerii zdjęć. Zostały one wykonane w trakcie naszej wycieczki do Tiwanaku. Miłego oglądania!

galeria

PiK

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Copyright © 2018 America Latina All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.4.4.1 theme from BuyNowShop.com.