Wszystkiego najlepszego!

Posted by Admin on Mar 14, 2011 in Kategoria główna |

Dokładnie czterysta czterdzieści sześć lat temu Estacio de Sa przybył z Bahia, wpłynął na wody zatoki Guanabara i założył twierdzę, która dała początek metropolii, znanej obecnie jako Rio de Janeiro. Od pierwszego marca 1565 roku do czasów współczesnych, miasto zmieniło się w ogromną metropolię. Dzisiaj to ikona karnawału, symbol Brazylii, cel turystów z całego świata i duma jego vejamieszkańców- Cariocas. Z okazji urodzin, życzymy wszystkiego najlepszego, z pewnością też, korzystając z okazji, przyłączymy się do celebracji.

Wykorzystajmy jednak okazję także do innego celu. Spróbujmy spojrzeć na Rio okiem Brazylijczyka i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Cariocas kochają swoje miasto. Nie będzie to szczególnie trudne, gdyż z okazji urodzin, każda miejscowa gazeta poświęca miastu i jego historii obszerne artykuły.  Nam wpadło w ręce wydanie periodyku Veja, który dołączył do swojej wersji ogólno- brazylijskiej dodatek poświęcony urodzinom miasta. Zatytułowano go 446 powodów dla których kocha się Rio. Przyjrzyjmy się zatem dlaczego Oni kochają Rio.

Na pierwszym miejscu autorzy umieścili rzeźbę Chrystusa Zbawiciela, nazywając  ją Siódmym cudem. Ukończona w 1931 roku statua, z czasem zmieniła się w najbardziej rozpoznawalny symbol miasta. Niemal na wszystkich prospektach, w których znajduje się choćby wzmianka o Rio de Janeiro znajdziemy fotografię pomnika.

Chrystus obserwuje miasto z góry Corcovado, z ponad siedmiuset metrów nad poziomem morza. Ma trzydzieści metrów wysokości i wyrzeźbiono go z tzw. Kamienia mydlanego (rodzaj talku).

My, do rzeźby Chrystusa szczęścia póki co, nie mieliśmy. Za pierwszym razem, gdy wspięliśmy się na Corcovado zaczynając nasz trek od strony Lagoa, nie wpuszczono nas na samą górę. Bilety trzeba kupić kilkaset metrów poniżej, z drugiej strony góry. Nie udało mi się przekonać przyjaciela do sforsowania płotu w miejscu niewidocznym. Uznaliśmy zatem, że wrócimy innym razem. I owszem wróciliśmy, tyle że miało to miejsce w paskudną pogodę. Gdy nad Rio wiszą ciemne chmury, szczyty Floresta de Tijuca (a Corcovado do nich należy) pogrążają się we mgle, z której siąpi nieprzyjemny zimny deszcz. W takich warunkach przyszło nam stanąć pod nogami Zbawiciela. Z poziomu fundamentu posągu, niemal nie było widać głowy, zatem, przyjemność była to wątpliwa. Może spróbujemy jeszcze raz.

cristo-redentor

Inna sprawa, iż jako symbol, ikona, legenda miasta, statua z pewnością na pierwsze miejsce zasługuje. Ogarniając swym wzrokiem dzielnice, gdzieś od Cinelandia, aż po Copacabana, roztacza swą łaskę na turystów, Cariocas i cały gród Św. Sebastiana.

Na drugiej pozycji znalazło się nie miejsce, a wydarzenie. Rio de Janeiro jako pierwszemu miastu południowo- amerykańskiemu, Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał prawo do organizacji Igrzysk. W Brazylii zapanowała euforia. Oczekiwania związane z imprezą są olbrzymie. Planuje się zainwestować dwadzieścia miliardów reałów w infrastrukturę miejską. Rio ma szanse zmienić się na lepsze tam, gdzie najwięcej brakuje. Wyczekujmy zatem roku 2016.

Nie można zapominać także, że Brazylia będzie organizatorem Mistrzostw Świata w piłce nożne w 2014 roku. Pomimo wielu problemów organizacyjnych (doskonale nam znanych z naszych i ukraińskich perypetii z Euro2012), jedno jest pewne- finałowe spotkanie odbędzie się w Rio de Janeiro.

Dla miasta to ogromna szansa na powiększenie i tak ogromnego już ruchu turystycznego i zarobienie bajońskich sum w związku z organizacją dwóch z trzech największych imprez sportowych świata.

Sambodrom to kolejna pozycja w rankingu Veja. Aleja otoczona trybunami mogącymi pomieścić sześćdziesiąt tysięcy widzów, od 1984 roku, co roku jest areną znanego na całym świecie konkursukarnawal261 szkół samby. Każda z nich w ciągu swego występu paraduje na kilkuset metrach prezentując fantazyjne stroje, układ choreograficzny, udekorowane pojazdy i co najważniejsze taniec.

Karnawał w Rio już prawie w pełni. Codziennie odbywają się uliczne parady gromadzące tysiące ludzi. Jednak wielki finał dopiero za tydzień. Na pewno weźmiemy w nim udział i dopiero wtedy, napiszemy więcej o tym, co uchodzi za przeżycie absolutnie unikalne, czyli karnawał w Rio de Janeiro.

Na czwartym miejscu autorzy umieścili plażę Copacabana. Dziwne jest to tym bardziej, gdy przeczyta się dość przewrotną argumentację tego wyboru. Redaktorzy przyznają bowiem, iż miejscowi preferują Ipanemę, to jednak Copacabana ze względu na pożądanie przybyszów zagranicznych zasługuje na tę pozycję. Nie mogę się zgodzić także z opinią jakoby ta dzielnica mogła pochwalić się najżywszym nocnym życiem. Wprost przeciwnie, na Copacabanie nocą okupowane są tylko nieliczne bary, ulice śpią. Zupełnie inna sytuacja ma miejsce w Lapie, gdzie tłumy przewalają się po zamkniętych dla ruchu samochodów, nocą ulicach.

Wybór nie zrozumiały, z którym doprawdy ciężko się zgodzić.

Prawdziwa niespodzianka czeka jednak na miejscu piątym. Tu bowiem znajdziemy fort zbudowany fortena cyplu dzielącym plaże Ipanemy i Copacabany. Byliśmy, widzieliśmy i naprawdę nie znaleźliśmy tam nic specjalnego. Miejsce to mógłbym polecić chyba tylko albinosowi zmęczonemu słońcem, który widział już wszystkie atrakcje Rio i nie bardzo wie, co ze sobą dalej zrobić. Choć…, co do tego też można mieć wątpliwości, gdyż tu zawsze jest co robić. Z resztą, nawet z ust Cariocas, którzy wielbią chwalić swoje miasto, nie usłyszałem nigdy pochwał dla fortu.

Szóste miejsce…, sam już nie wiem, park we Flamengo. Próbując nawet zrozumieć motywację autorów, można by stwierdzić, że rzecz w tym, iż w Brazylii parki są niezwykle rzadkie, więc same już istnienie takowego stanowi wartość dodaną. Niemniej jednak, Rio może pochwalić się pięknym ogrodem botanicznym, który to znalazł się dopiero na dziewiętnastym miejscu. Zatem odnotujmy tylko: w parku krajobraz zaprojektował Brule Marx (kimkolwiek ta persona jest), znajdują się tam boiska do nogi, replika Wieży Eiffla i w 1992 roku odbywa się tam międzynarodowa konferencja poświęcona zagadnieniom związanym ze środowiskiem naturalnym. Ble, ble, ble.

maracana1

Maracana! Już sama nazwa elektryzuje. Przez Brazylijczyków nazywana jest świętą świątynią. To tu, grający w barwach Santos, Pele, ku rozpaczy miejscowych kibiców strzelał tysięczną bramkę w meczu przeciwko Vasco da Gama. To tu swe mecze rozgrywa reprezentacja Brazylii. To tu w 1950 roku na finale mistrzostw świata z trybun spotkanie obserwowało dwieście tysięcy ludzi. Starzy Brazylijczycy twierdzą, że zdarzały się spotkania, kiedy widzów było jeszcze więcej. Dzisiaj Maracana jest przebudowywana pod kątem mistrzostw w 2014 roku i Igrzysk Olimpijskich w roku 2016.

Samba- sowo klucz w Rio de Janeiro. Dla jednych kwintesencja muzyki, dla innych koncert garkotłuków. Niezwykle szybki i rytmiczny rytm wygrywany przez bateria, czyli sekcję perkusyjną uzupełnia niemal niesłyszalna muzyka innych instrumentów. Całość uzupełnia wokal, niezupełnie pasujący do koncepcji muzycznej. To jednak bez znaczenia. Samba to nie muzyka do słuchawek, czy do samochodu, to uznać można za masochizm. Samba bowiem, to rytm. Wystarczy znaleźć się na parkiecie w szkole samby i poczuć zupełnie metafizyczną potęgę tej muzyki. Rozejrzeć siękarnawal415 dookoła, poobserwować przepiękne mulatki poruszające swoimi ciałami w absolutnie niewiarygodnym rytmie i zdawałoby się w anatomicznie niemożliwy sposób. Później, chcąc, czy nie, ciało samo przyłącza się do tańczących. Samba to nie muzyka, to raczej doświadczenie, zupełnie niezwykłe i unikalne dla Rio de Janeiro.

Idąc za ciosem, na dziewiątym miejscu wg. Veja znajdują się dwie szkoły samby- najczęstszy zwycięzcy karnawałowego konkursu- Portela i Mangueira. W tym temacie ciężko mi się wypowiadać. Byłem co prawda w Mangueira, jednak to zbyt małe doświadczenie, aby rozprawiać na temat kultury szkół samby, ich współzawodnictwa i roli w życiu społeczeństwa. Zatem komentować nie wypada, stwierdzić można wyłącznie, iż szkoły samby nieco przypominają drużyny piłkarskie- mają one swoich fanów, którzy śledzą zmiany, analizują przygotowania do karnawału i co weekend uczestniczą w imprezie.

Dziesiąte miejsce przypadło gentelmenowi o nazwisku Jorge Ben Jor. Z notatki wynika, iż jest on twórcą muzyki samba- rock. Ani o tej personie, ani o tym typie muzyki nie wiem nic, więc nie ma co się wypowiadać. Kolejne miejsce zajął hymn Rio Samba do Aviao i jego twórca Tom Jobim. Utwór, wbrew nazwie, należy do gatunku bossa nova.

Fantastyczny kwartet- w ten sposób Cariocas określają cztery najstarsze i najlepsze drużyny miasta- Botafogo, Flamengo, Fluminense i Vasco da Gama. W Rio twierdzi się, że żadne inne miasto na świecie nie może pochwalić się takimi klubami i milionami fanów rozsianymi po całym kraju. Ich piłkarze to bohaterowie dziecięcych wyobraźni, idole młodzieży, współcześni gladiatorzy dla dosrosłych. Mecze skupiają w ulicznych barach tysiące widzów. W trakcie spotkań, miasto wyludnia się, a niczym skoordynowane jęknięcia, westchnięcia, okrzyki euforii, zdenerwowania i inne dźwiękonaśladownictwo rozlegają się wszędzie bez wyjątku.

Brazylijski karnawał, który znany jest na całym świecie to ten, który odbywa się na sambodromie. To, czego nie pokazują media to spontaniczne parady mieszkańców przetaczające się przez miasto. Tylko w tym roku szacuje się, że w rytmie samby, ulicami miasta przemaszeruje około dwieście takich defilad, które skupią około trzech milionów osób.

flavas

W Brazylii nie ma dobrego piwa. Wodnisty płyn, który tu się serwuje z niewytłumaczalnych dla mnie powodów, jest jednak przedmiotem dumy miejscowych. Umieścili go nawet w swoim rankingu. Zatem, kilka słów o Brazylijskim złocistym trunku. Trzy największe marki to Brahma, Skol (ulubiony przez Cariocas), Antartica. Wszystkie trzy są dość ciężko strawne. Antartica jednak ma swoją linię z nieco wyższej półki. Tzw. Orginal wedle kampanii reklamowej ma być odtworzeniem smaku oryginalnego piwa sprzed lat. Butelka kosztuje conajmniej reala więcej, warto jednak zainwestować, gdyż jakość jest znacznie wyższa. Istnieje jeszcze jedna marka mogąca pochwalić się odrobinę lepszym piwem aniżeli tutejszy standard. Bohemia szczycąca się tradycjami pochodzącymi z ziem naszego południowego sąsiada. Był to pierwszy browar, którego produkt spróbowaliśmy w Brazylii, jeszcze w Boa Vista, dlatego też łączy się on z pewnym sentymentem. Niemniej jednak smak, bez wątpienia, wyróżnia się na tle innych.

Tym, co wyróżnia Brazylijską kulturę picia to sposób serwowania. Przede wszystkim podana butelka ma temperaturę mogącą zamrozić zatoki. Niekiedy piwo jest tak zmrożone iż jego część wciąż stanowi kostkę lodu. Butelka zazwyczaj znajduje się w pojemniku utrzymującym temperaturę. Ponad to, Brazylijczycy zamawiają zawsze, ale to zawsze tylko jedno piwo. Dzielą się nim rozlewając do małych szklaneczek, wypijają i po opróżnieniu, zamawiają kolejne.

My pijemy inaczej, każdy ma swoją butelkę. Poproszenie kelnera o dwa piwa zostaje niemal zawsze zignorowane. Zażądanie dwóch butelek spotka się z niezrozumieniem i szokiem, niemal z odmową zaserwowania. W tym wypadku, trzeba wytłumaczyć, iż to kwestia kultury kraju, z którego pochodzimy. Jak już doczekamy się dwóch butelek, kelner zapewne przyniesie nam te śmieszne szklaneczki, otworzy pierwszą butelkę i z niej naleje nam obu. Zrozumienie tego, że każdy ma butelkę dla siebie, dalece przekracza możliwości percepcji tych sympatycznych chłopców z Nordeste.

PiK

cdn…

Tagi: , , , , ,

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Copyright © 2018 America Latina All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.4.4.1 theme from BuyNowShop.com.