Wszystkiego najlepszego, czyli urodzinowo po raz trzeci

Posted by Admin on Mar 18, 2011 in Kategoria główna |

Central do Brazil to główny dworzec Rio. Codziennie przewala się przez niego sześćset tysięcy pasażerów. W 1999 roku powstał urzekający obraz, o tej samej nazwie. Nominowany do oskara film Waltera Sallesa stał się ikoną brazylijskiej kinematografii. Poza nim wśród tutejszych tytułów warto wyróżnić tytuły takie jak Tropa de elite, traktujący o elitarnej jednostce policyjnej BOPE, o której to rock-in-riowspominaliśmy przy okazji tekstu na temat biedy w mieście; oraz znany na całym świecie cidade de deus, ukazujący przerażającą rzeczywistość jednej z favel Rio de Janeiro.

Rock in Rio- wielka impreza rockowa stała się symbolem i jednym z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu muzyki rozrywkowej. Obecnie, nazwałbym ją raczej pop in Rio, albo shitty pop inRio. Niemniej, trzeba przyznać, że fakt wart jest odnotowania, chciażby ze względu na to, że jest to impreza na ogromną skalę, przyciągająca gwiazdy i fanów z całego świata. Dla miasta zaś to świetna promocja i euro, dolary, jeny, franki i inne fajnie brzmiące nazwy w kiermanie.

Na jednym z miejsc w rankingu Veja znalazła się pozycja związana z poczuciem humoru cariocas. Celem sprostowania tylko, chciałbym zauważyć, że takie zjawisko nie istnieje. I dotyczy to w ogóle wszystkich miejsc, które póki co odwiedziliśmy w Ameryce Południowej. Jedyne co jest śmieszne to dowcipy związane z seksem, ale też tylko te prostsze. Pojęcia takie jak ironia, autoironia, sarkazm są miejscowym ludom zupełnie obce. Nawet ludzie sprawiający wrażenie inteligentnych zupełnie nie łapią, o co chodzi, gdy posłużymy się jakąś zawoalowaną dowcipną aluzją. I nie daj Boże, za żadne skarby nie wolno być uszczypliwym, ciętym, czy kąśliwym. Nawet najbardziej niewinnym dowcipem skierowanym personalnie można ludzi doprowadzić do wrzenia lub łez, nigdy do śmiechu. Wynika to z wspólnej latynoskiej cechy- kompletnego braku poczucia własnej wartości. Wystarczy w metrze pogadać w obcym języku i się uśmiechnąć, aby przekonać zgromadzonych dookoła pasażerów, że właśnie obrabiamy im tyłki w najbardziej niewyszukany i obsceniczny sposób, w jaki jest to możliwe, dopatrując się i wyolbrzymiając ich największe wady. Zasadniczo sprawa przedstawia się następująco. Każda, nawet najniewinniejsza, najzabawniejsza, zupełnie nie mająca nic wspólnego z faktyczną wadą, uwaga, będzie odebrana, tak jak w Polsce bezpośrednie zażartowanie z kobiecej tuszy. Dekapitacja pewna.

Cariocas dumni są ze swojej kuchni. Po doświadczeniach argentyńskich, nie mogę stwierdzić, by zapanowała euforia w naszym dwuosobowym towarzystwie po przyjeździe do Rio, niemniej jednak są tu pewne rzeczy warte uwagi. Dla nas chyba najwspanialszym elementem, wśród tutejszych przysmaków są owoce. W tych można zatracić się absolutnie bez reszty. Mango, maracuja, caju, kilkanaście rodzajów bananów, wielkie jak bomby soczyste, słodkie arbuzy, ciemne winogrona, graviola, kokosy, coś  przypominającego kształtem pomidora (będącego jednak słodziutkim 8740pastel_camaraoowocem), guawa i wiele innych, których nazw nawet nie znamy. To, co dla nas jest czymś nowym, dla atochtonów stanowi codzienność. Im imponuja inne elementy, przejrzyjmy zatem ranking Veja i wypunktujmy:

  • Stworzona na podobieństwo słynnej marsylskiej bouillabaisse zupa rybna autorstwa dyplomaty Pedro Leao Veloso- ministra spraw zagranicznych w rządzie Getulio Vargasa;
  • Empada de Camarao– czyli cieniutkie pszenne ciasto wypełnione olbrzymimi krewetkami i zanurzone na sekundę w bardzo głębokim i niezwykle gorącym tłuszczu;
  • Sanduiche do Servantes- kanapka będąca już instytucją w Rio. Niezwykłe połączenie File mignon z kaczką i ananasem w specjalnie przygotowanym pieczywie, do którego dodaje się mleka;
  • O cabrito do nova capela- Serwowany z dużą ilością czosnku, ryżu i brokuł udziec jagnięcy;
  • Totivendo do chico e alaide- Rodzaj sałatki z krewetek, dyni i innych warzyw. Szczególnie popularna potrawa w barach Leblonu;
  • Palmito do Otto- czyli spożywane jako przystawka grillowane serce palmowe;
  • Bolinho de Bacalhau do adonis- ciastko dorszowe. Rzecz w tym, że Cariocas lubują się w dorszu. Problem w tym, że muszą go importować z europy. Ten dociera tutaj wysuszony i zasolony. Co więcej, śmierdzący okrutnie. Niemniej, jeden z nas ciacho raz spróbował i pomimo wielkiego obrzydzenia i zdziwienia drugiego, szczerze polubił. Cóż, gdy gusta kulinarne rozdawano, staliśmy w innych kolejkach…;
  • Pastel do Adao- Bar, który posiada już swoje filie w różnych dzielnicach Rio serwuje pasteis (w gruncie rzeczy to samo co empada) w pięćdziesięciu pięciu różnych smakach- godne polecenia. Również jako zabawa w domu, ciasto banalne i tylko fantazja ogranicza różnorodność nadzień;
  • Feijoada do antiquarius- O feijoada już kiedyś pisaliśmy. Tutaj wspomnę tylko, że tu w Rio serwowana jest w soboty. Jej przygotowanie zajmuje cztery dni. W tym wypadku mięsa są odcedzane i serwowane oddzielnie o papy na bazie fasoli. Także przygotujmy się na widok świńskich uszu, ogonów i  kopytek na talerzu;
  • Bolinho de feijoada- powstała pierwotnie na położonym nieopodal nas praca de bandeira potrawa to upraszczając feijoadowy fast food. Jest to ciastko nadziane feijoadą, szybko obsmażone i w tej wygodnej formie serwowane;

To by było na tyle zdaniem Veja. Ja bym dodał jeszcze jeden element charakterystyczny dla Rio. W barach, jako dodatek, przekąskę serwuje się całe mnóstwo różnych drobnych, znakomitych potraw. Jedną z nich są dla przykładu podawane w panierce i z ogromną ilością czosnku obsmażane małe kawałki kurczaka (frango na passarinho), czy też smażony z czymś w rodzaju skwarków, maniok, różne typy pasteis, naleśniki z mąki maniokowej (mandioca) serwowane zarówno na słodko, jak i z żółtym serem, czy szynką i wiele innych małych radości, które urozmaicają wielogodzinne przesiadywania w barach, (na świeżym powietrzu rzecz jasna), czy na plaży, co cariocas wprost ubóstwiają.

Plaża Prainha

Plaża Prainha

O plażach Rio de Janeiro można zapewne napisać książkę. W tym akapicie, chciałbym jednak skupić się na jednym elemencie, mianowicie na sportach plażowych. Podstawowe to siatkówka, siatko- noga i piłka nożna. Pierwszy z nich stoi na tak wysokim poziomie, iż choćby krótkotrwałe przyglądanie się amatorom na Ipanemie, szybko wzbudza podziw. Przy tym, nie trzeba chyba dodawać, że gdy mamy do czynienia z rozgrywkami płci pięknej, gra niesie za sobą również niezwykłe walory estetyczne. Siatko- noga to w naszej percepcji już nie tylko gra, ale też rodzaj iluzji. Zasady podobne do tych w siatkówce, z jednym poważnym wyjątkiem, za żadne skarby piłki nie można dotknąć rękoma. Zatem stojące na przeciwko siebie pary swoje ataki wykonują za pomocą przewrotek, efektownych nożyc, itp…, a wszystko to na wysokości zwykłej siatki w siatkówce plażowej. Podejrzewam, że w piłkę nożną w Rio gra się bez przerwy. Zawsze gdzieś,vieira-souto-em-domingo-de-sol ktoś rozgrywa jakiś mecz. Podobnie jest na plaży. Mężczyźni, kobiety, wszyscy gnają za skórzaną kulą, korzystając przy okazji z promieni słonecznych i oddając się swojemu ulubionemu sportowi.

Avenida Veira Souto to najdroższa, najpiękniejsza i najbardziej czarująca ulica Rio. Arteria prowadząca przy plaży Ipanema ma dwanaście kwadr rozciągniętych na dwóch kilometrach i dwustu metrach. Znajduje się tam osiemset adresów. Cena metra kwadratowego sięga dwudziestu tysięcy reałów.

Rio de Janeiro organizuje co roku jeden z największych na świecie festiwalów filmowych. W zeszłym roku pokazanao trzysta filmów, które obejrzało dwieście pięćdziesiąt osób.

W środku miasta (geograficznym) znajduje się park narodowy. Floresta da Tijuca położona jest na powierzchni trzydziestu dwóch kilometrów kwadratowych. To największy na świecie zielony obszar miejski. Powstała ona za czasów imperialnych, jako próba oddtworzenia naturalnej selwy atlantyckiej. Rozciągająca się na zboczach gór dżungla robi wspaniałe wrażenie, pozwala na wyrwanie się z dusznego miasta i oferuje piękne szlaki dla całodziennych spacerów, które po dotarciu do celu nagradzają oszałamiającymi panoramami miasta. Rzecz to chyba unikalna w skali świata.

Floresta de Tijuca

Floresta de Tijuca

Barwa grzechu

Jaki kolor ma grzech? Odpowiedź jest dość prosta. Kolor skóry mulatki. To one są bohaterkami zbiorowej wyobraźni, ikonami piękna w Rio de Janeiro, najlepszymi tancerkami samba. To mulatki dostępują zaszczytu niesienia flag szkół i bycia muzami bateria (czylimocidade sekcji perkusyjnej) w trakcie karnawałowych parad. Ponad wszystko jednak, czy to subiektywnie, czy obiektywnie na rzecz patrząc, ich uroda bywa wprost porażająca, zniewalająca, wyostrzająca zmysły i odbierająca racjonalne myślenie. Do Rio de Janeiro warto przyjechać choćby tylko dla nich.

Dzielnica Lapa to ośrodek życia nocnego w Rio. O ile w sobotę, Cariocas wybierają częściej pozostanie w swojej dzielnicy, o tyle piątkowa noc to obowiązkowe odwiedziny barrio leżącego u stóp Santa Teresa. Ulice zostają zamknięte aby pomieścić nieprzebrany tłum walący stadnie do niezliczonych barów, klubów, tańczący w rytm muzyki pobrzmiewającej na ulicy i raczący się przysmakami z rozstawionych wszędzie straganów. Zjawisko to warte jest zobaczenia choćby z socjologicznego punktu widzenia. Niemniej, gdy już znajdziemy się wśród głodnych rozrywki Cariocas, zapewne i nam udzieli się atmosfera.

Mieszkańcy Rio są dumni ze swojej katedry. Wybudowana na wzór indiańskiego namiotu wyróżnia się na tle regularnych budynków centrum. Niestety, w naszej opinii nie przypomina raczej indiańskiego domku. To raczej futurystyczny bunkier atomowy, paskudnie szpecący Lapa z jej architekturą, która jak na warunki Rio przetrwała już kilka ładnych lat i pomalutku aspiruje do miana zabytku.

catedral

Postacią, którą Rio bez wątpienia może się pochwalić to Joao Havalange. Bo jeżeli Pele był królem boiska, to właśnie stojący na czele FIFA przez dwadzieścia cztery lata Carioca był synonimem sportu poza areną. Jego imieniem nazwano nowy stadion. Jednak w Rio areny piłkarskie mają to do siebie, że szybko nabierają imienia dzielnicy, w której się znajdują. I tak, stadion im. Mario Filho, nazywany jest potocznie Maracana, a stadion im. Joao Havalange, Engenhao.

engenhao

Warta przejechania w tą i z powrotem av. Niemeyer to chyba najpiękniejsza szosa Rio de Janeiro. Wykuta w skale wzgórza Vidigal prowadzi kilkadziesiąt metrów nad wodami Atlantyku z Leblon do Sao Conrado i dalej do Barra.

Av. Niemeyer

Av. Niemeyer

Rio to także wymarzone miejsce dla surferów. W mieście znajdują się plaże będące w stanie zaspokoić każdego amatora deski, od początkujących, po naprawdę doświadczonych, którzy z pewnością wybiorą gigantyczne fale Itacoatiara. Poza tym, przy każdej plaży, z której korzystają surferzy znajdują się sklepy, wypożyczalnie i serwisy, które oferują każdy potrzebny produkt i usługę.

Fale Itacoatiara

Fale Itacoatiara

Malowniczo położony nieopodal Lagoa i w cieniu szczytów Floresta de Tijuca na północnym skraju Leblonu, hipodrom Rio de Janeiro zajmuje powierzchnię sześciuset czterdziestu tysięcy metrów kwadratowych. Zielone tereny, gromadzą weekendami śmietankę towarzyską i najwyższą warstwę społeczną miasta. Wyścigi konne w Brazylii uważane są za sport dla bogaczy i snobów.

Jednym z miejsc, które poleciłbym każdemu w Rio de Janeiro to południowe zbocza wzgórza Urca (środkowa stacja kolei linowej _DSC0734wjeżdżającej na Pao de Azucar), spływające wprost do kameralnej, malowniczej, pięknie wkomponowanej w małą zatoczkę pogrążoną pomiędzy zielonymi pagórkami, praia vermelha (czerwona plaża). Wśród koron drzew okalających brukowane deptaczki spotkamy małe małpki, które przekupione drobnym przysmakiem, chętnie zapozują do zdjęcia. Jeżeli mamy ochotę na coś więcej aniżeli tylko spacer na górę prowadzi kilka szlaków, które nas doprowadzą szczyt Urca lub pod kamienną ścianę Pao de Azucar, skąd wspinacze rozpoczynają atak na samotną skałę.

Spore wrażenie robi doroczny maraton w Rio de Janeiro. Impreza zyskała już status międzynarodowej i przyjeżdżają tu najlepsi zawodnicy ze świata. Trasa najpopularniejszego wśród amatorów, półmaratonu zaczyna się na av. Niemeyer i przechodzi przez Leblon, Ipanema, Copacabana prowadząc wciąż wzdłuż plaży, a następnie wchodzi w Botafogo i Flamengo, aby dobyć do mety niemal u stóp Pao de Azucar. Byliśmy świadkami, obserwowaliśmy zawody z różnych miejsc i trzeba powiedzieć, że robi wrażenie. Jedna z uczestniczek powiedziała nam, że to jedyna szansa, aby podziwiać spektakularne widoki plaż i oceanu, nie z perspektywy pędzącego samochodu.

sucos

Jednym z elementów, które na długo zapadają w pamięć po opuszczeniu Rio to bary specjalizujące się w sokach. Ich różnorodność jest wprost oszałamiająca, ponad to połowa smaków to nazwy słyszane po raz pierwszy w życiu. Eksperymenty mogą trwać w nieskończoność i w zasadzie i tak nie wyczerpiemy jeszcze bogatego wachlarza. Możemy wybrać klasyczne z pomarańczową bazą lub oddalić się w okolice zupełnie tropikalne próbując mieszanek smaków owoców amazońskich palm. Istnieje tu pełna dowolność, jedyne co zawsze jest takie samo to świeżość i niezwykle bogaty smak.

PiK

cdn…

Tagi: , , , , , , ,

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Copyright © 2018 America Latina All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.4.4.1 theme from BuyNowShop.com.