Wszystkiego najlepszego cd…

Posted by Admin on Mar 15, 2011 in Kategoria główna |

Na siedemnastym miejscu znalazła się pozycja bez względnie zasługująca na uwagę. Stanowią ją bowiem tutejsze dziewczęta. Spacerujące ulicami Ipanema, Copacabana, Tijuca, Barra, Madueira przedstawicielki płci pięknej są po prostu zjawiskowe. Z punktu widzenia estetyki, to właśnie one czynią gatotinhaRio miastem tak pięknym. Ich uroda obserwowana jest z zapartym tchem niemal przez wszystkich, żaden normalny mężczyzna nie jest w stanie przejść obojętnie obok poruszających się z niebywałą gracją, prześlicznych niewiast. Są one inspiracją dla artystów, dzięki nim powstały chociażby utwory, które dziś stanowią ikonę kultury Rio de Janeiro- Moreninha da praia, Garota de Ipanema i Anna Julia.

Imprezą cieszącą się powszechną już renomą jest powitanie Nowego Roku na plażach Copacabana. Gromadząca dwa miliony osób zabawa ma już nawet własne reguły. Obowiązuje tu swoisty dress code. Większość ubrana jest na biało, jako symbol czystości. Kolor czerwony, oznacza, że w nowym roku życzymy sobie miłości, żółty- pieniędzy, niebieski- pokoju, itd. Po oszałamiającym pokazie sztucznych ogni, należy odprawić pogański rytuał złożenia ofiary z kwiatów dla bogini morza a następnie przeskoczyć siedem fal, życząc sobie przy każdym skoku, czegoś, co spełnić ma się w nadchodzącym roku. Feliz ano novo!

Samotna skała, w kształcie głowy cukru, stojąca u wrót zatoki Guanabara Pao de Azucar. Na górę wjeżdża się kolejką linową, żeby ze szczytu podziwiać zachód słońca nad miastem widzianym stamtąd z niesamowitej perspektywy. Po prawej stronie znajduje się zatoka, dalej centrum i dzielnice Flamengo i Botafogo, przed nami zatoczka Botafogo, w której cumują białe jachciki, dalej, po lewej stronie plaża Copacabana. W tle zaś widnieją szczyty Floresta de Tijuca i na najbliższym z nich, na przeciwko nas, miasto obserwuje Chrystus Zbawiciel.

pao

Warty uwagi jest zbudowany w 1723 roku akwedukt łączący Santa Teresa z Centrum. Pierwotnie został on zaprojektowany aby dostarczać wodę. Dzisiaj wiedzie nim ostatnia linia tramwajowa Rio de Janeiro. Stał się on jednym z symboli miasta i celem wycieczek.

Jednym z najurokliwszych miejsc w Rio jest jezioro im. Rodrigo de Freitas. Leży ono pomiędzy wysokimi budynkami wąskiej Ipanenemy, a zielonymi górami Floresta de Tijuca. Całe otoczone jest ścieżkami rowerowymi i chodnikami. Dzięki temu stało się jednym z ulubionych miejsc cyklistów i joggerów. Na jego tafli odbywają się regaty, a w okresie świątecznym pływała olbrzymia_DSC1125, rozświetlona choinka bożonarodzeniowa. Wody jeziora są niestety, jak większość w mieście zanieczyszczone. Trwa jednak proces oczyszczania, który zakończyć ma się w 2014 roku, przed rozpoczęciem mundialu.

Warta chwili uwagi jest nowa polityka rządu Rio de Janeiro, w skrócie zwana UPP. Unidades de Policia Pacificadora, czyli dosłownie jednostki policji pacyfikującej, to specjalnie stworzone siły, powołane do życia w celu realizacji polityki oczyszczania fawel z gangów narkotykowych trzymających władzę. Szacuje się, że od 2008 uwolniono około pięćset tysięcy osób. Spacyfikowane fawele zostały otworzone na świat, u ich wrót nie wita nas już pan z kałachem. Ponieważ wiele z nich znajduje się na wzgórzach, z których roztacza się piękny widok, stają się one atrakcyjne turystycznie. To przyciąga inwestorów, powstają knajpki, a wraz z nimi cała infrastruktura, której do tej pory brakowało.

Cariocas dumni są ze swojego metra. Bzdura! To znaczy, nie jest bzdurą, że są dumni, tylko sam fakt bycia dumnym, z czegoś co do dumy nie obliguje. Metro w teorii ma dwie linie. W rzeczywistości tylko jedną. Obie linie na długim odcinku pokrywają się. Następnie, w zona sul, jedna z linii jest po prostu przedłużona o kilka stacji i z Botafogo prowadzi przez Copacabana, aby wjechać odrobinę w Ipanema (nie dojeżdża nawet do połowy, nie wspominając już o dotarciu do Leblonu, czy dalejtimthumb do Sao Conrado, Gavia, czy Barra). W Zona Norte, zaś druga linia rozjeżdża się z pierwszą na wysokości Aleji Prezydenta Getulio Vargas. O ile starsza z linii, zasadnie nosi miano metra, gdyż została wykopana pod ziemią i prowadzi aż do Tijuca i placy Saenz Pena (a wkrótce jeszcze stacje dalej), o tyle druga poszłą na łatwiznę i pomimo imponującej długości, tak naprawdę metrem ciężko ją nazwać. Jeszcze przed Maracana wychodzi na powierzchnię i prowadzi torami kolejki podmiejskiej. Tak na prawdę, zbudowano raptem stacje (przynajmniej do Maracana, dalej nie wiem i nie chce wiedzieć) , dzięki czemu zamiast kolejką podmiejską, po tym samym szlaku i za większe pieniądze można dojechać tam, gdzie dotarlibyśmy miejscową Wu(Rio)kadką.

Druga sprawa to zastraszająca cena metra- 2,80 reala za jeden przejazd, od pierwszego lipca 3,20- paranoja.

Metro, jak to bywa na całym świecie, w godzinach szczytu jest zatłoczone. Ludzie to wiedzą i zachowują się jak małpy w zoo. Po pierwsze na pierwszej stacji, gdy na peron wjeżdża pusty skład w ruch idą łokcie. Rozgrywa się wyścig, do miejsc siedzących, ludzie się przepychają, tłuczą, biegną, wskakują przez okna, byle tylko usiąść. Po drugie jak już jedziemy, to nie możemy liczyć, na to, że chcąc wysiąść, uda nam się to przy pomocy zwykłego przepraszam. Nikt nikomu nie ustępuje. Blokujący drzwi gentelmen nie wysiądzie na stacji aby umożliwić innym pasażerom opuszczenie wagonu. Nie, jego trzeba wypchnąć jeżeli chce się wysiąść, tak samo jak resztę bydlęcej hałastry, która ani myśli ruszyć swoich szlachetnych wielkich dup, aby ułatwić komuś ze środka tego cyrku życie. Efekt- omdlenia, szczególnie w gorące dni.

No ale metro jest czyste. Ano jest i jak na Rio to faktycznie spora sprawa. Tylko, co z tego. W sumie za taką kasę, powini na czystych marmurach serwować szampana i kawior. Za średnią pensję, pół dnia pracuje się na swój i swojej pociechy przejazd metrem z domu i do domu.

Ale na stacji Catedral Acroverde, na najgłębszej w mieście, wkłutej w litej skale, gdzieś na sklepieniu znajduje się symbol Batmana. Ano znajduje się, tylko co w tym fajnego, drogi przyjacielu. No jak to co!? Przecież to takie fantastyczne…

Skoro fantastyczne, to metro i w rankingu Veja figuruje. Zdrowia wszystkim życzymy!

Na marginesie tego wywodu, warto dodać, iż faktem zasługującym na uwagę związanym z metrem w Rio de Janeiro jest fakt istnienia tu separacji płciowej. Jeden z wagonów każdego składu, oblepiony na różowo jest przeznaczony wyłącznie dla płci pięknej. Mężczyznom w czasie godzin szczytu jest zakazane przekraczanie progu wagonu w kolorze miłości. Skąd ten pomysł? Chyba nie trzeba odpowiadać…

Kolejną pozycją wartą uwagi, szczególnie z subiektywnego punktu widzenia, są chodniki w dzielnicy Vila Isabel, w której mieszkamy w trakcie naszego pobytu w Rio. Co w nich ciekawego? Czarno- szara kostka brukowa układa się w partytury sławnych brazylijskich piosenek. Tylko tutaj można przespacerować się po utworach takich jak Carinhoso, Pelo Telefone, czy Aquarela do Brasil.

vila isabel

Centro Cultural Banco do Brasil jest jednym z niewielu miejsc w Rio de Janerio, gdzie można się nieco „odchamić”. Nierzadko dysponuje niezwykle ciekawymi wystawami- jak chociażby ostatnio- pracami Eschera. Ponadto znajduje się ono w ciekawym architektonicznie, dość wiekowym już (jak na Rio) budynku. Warte polecenia, niemniej, po zmroku, po opuszczeniu budynku lepiej poruszać się biegiem, co opisywaliśmy w poprzednim tekście.

Dumą mieszkańców Rio jest ich akcent. Każdy inny traktowany jest z przymrużeniem oka. Ten, pochodzący z Sao Paulo, to w oczach Cariocas niemal zniewaga dla tego pięknego języka. Zatem ulice cidade maravilihosa bez przerwy pobrzmiewają czymś przypominającym nasze „dż”, „ż”, przedwojennym „h”, „sz” (zamiast portugalskiego „s”), czymś pomiędzy „ę” i „ą”, oraz nieistniejącym w poliskim języku, czymś w rodzaju, powiedzmy, pomiędzy „ę” a dźwiękiem powstałym na skutek doczepienia „ogonka” do „i” (coś jak kwiknięcie świni). Ponad to, język tutejszych Tutsi, charakteryzuje się dość oryginalnym rytmem. Co drugie, lub co trzecie słowo i niemal każde na końcu zdania akcentuje się na ostatnią sylabę i niepomiernie rozciąga, reszta akcentowana jest na przedostatnią sylabę i długość ich wymawiania jest w miarę rozsądna. Niemniej całość brzmi jak melodia. W Rio mówi się zdecydowanie najpiękniejszym, najdźwięczniejszym portugalskim (a w zasadzie carioca) z jakim się spotkaliśmy (przy okazji najtrudniejszym do zrozumienia).

Rio powstało jako Sao Sebastaian de Rio de Janeiro. Później z nazwy wycięto świętego i została sama, nieistniejąca, nawiasem mówiąc, rzeka. Niemniej św. Sebastian pozostał niezwykle ważną postacią dla mieszkańców miasta. Jego dzień jest wolnym od pracy i nawet nie chrześcijańskie religie w jakiś sposób inkorporowały jego postać do swoich wierzeń. Drugim, podobnie czczonym patronem Rio jest Sao Jorge. Jako że, ten święty swego czasu pokonał smoka, mieszkańcy twierdzą, że mają podwójną ochronę i zważywszy na fakt permanentnej inwigilacji miasta także przez Chriso Redentor, czują się zupełnie bezpiecznie.

PiK

cdn…

Tagi: , , , , ,

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Copyright © 2018 America Latina All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.4.4.1 theme from BuyNowShop.com.