W drodze cz. III

Posted by Admin on Sty 31, 2011 in Kategoria główna |

Po spędzeniu niezwykłego tygodnia w Manzano Historico pojechaliśmy do San Rafael leżącego ok dwieście kilometrów na południe DSC_0803od Mendozy. Odwiedziliśmy tam kolejne bodegi, gdzie bogaci w doświadczenia ze stolicy prowincji, mogliśmy śledzić każdy etap wytwarzania wina. Spędziliśmy również dzień nad sztucznym zbiornikiem wodnym w okolicach San Rafael. Turkus wody przypominający nieco ten z chorwackich Plitvickie Jeziora przepięknie kontrastuje z rdzawą barwą otaczających go gór.

Do Buenos Aires wracaliśmy przez Cordobę. Zarówno miasto, jak i region są bardzo ciekawe. Nam jednak na skutek zawartych tam znajomości i ze względu na krótki pobyt udało się poznać drugą po Buenos największą metropolie Argentyny głównie od strony nocno rozrywkowej. Cordoba to ośrodek studencki, więc życie barowe przypomina tu warszawski, śródmiejski październik. Spotkałem tam nieobecną w innych regionach (lub też poprostu nieodkrytą) doskonałą hiszpańską sangrię, czyli czerwone wino wymieszane z pomarańczowym (najczęściej) naturalnym sokiem i całymi kawałkami owoców (pomarańcze, mandarynki, jabłka, gruszki, arbuz) pływającymi wśród kostek lodu.

DSC_0794


W Cordobie mówi się specyficznym językiem. Akcent mieszkańców prowincji zasadniczo różni się od reszty kraju. Tamtejszy hiszpański jest jak gdyby bardziej śpiewny, brzmi odrobinę podobnie do Włoskiego.

Miasto jest bardzo ładne, sprawia wrażenie dobrze zaplanowanego i zorganizowanego. Centrum bogate jest w architektoniczne perełki. Niektóre z pięknych budynków pochodzą nawet z XVI wieku. Niemniej pod tym względem najciekawsza jest zbudowana przez Legislatura_Córdoba_2009-03-30jezuitów dzielnica Manzana Jesuítica. Powstała w XVII i XVIII wieku, w 2000 roku została wpisana na światową listę światowego dziedzictwa UNESCO. Cordoba to jedno z najstarszych argentyńskich miast. Założona w 1573 roku przeżywała złoty wiek dobrobytu i sławy będąc najważniejszą bazą wypadową dla kolonizacji wschodniego wybrzeża.

Swoistą ciekawostką leżącą w pobliżu Cordoby stanowi miasto General Belgrano. Osada została założona w latach czterdziestych XX wieku, a jej powstanie jest ściśle związane z wydarzeniami II wojny światowej.

13 grudnia 1939 uszkodzony niemiecki ciężki krążownik (pancernik kieszonkowy) Admiral Graf Spee uchodził w kierunku delty La Platy. Ścigające go angielskie jednostki: ciężki krążownik HMS Exeter (okręt flagowy), lekki krążownik HMS Ajax i nowozelandzki lekki krążownik HMNZS Achilles zastawiły pułapkę uniemożliwiając ucieczkę Niemcom. Marynarze Kriegsmarine świadomi pata, w którym się znaleźli oczekiwali na decyzję swojego dowódcy w porcie w Montevideo. Dowodzący Grafem Spee komandor H. Langsdorff zdecydował się ewakuować załogę I wysadzić okręt w powietrze. 17 grudnia 1939 roku wrak krążownika osiadł na dnie zatoki La Plata na wodach terytorialnych Urugwaju.

admiral_graf_spee

Poza dowódcą, który dwa dni po zatopieniu swojego okrętu popełnił samobójstwo, załoga początkowo osiadła w Montevideo. Lecz wraz z rozwojem wojny i wyraźnym opowiedzeniem się Urugwajczyków po stronie aliantów, Niemcy zostali uznani za osoby niepożądane. Chęć pomocy wyraził kierowany przez Juana Domingo Perona rząd Argentyny. Marynarze dostali ziemię, na której współcześnie znajduje się miasto General Belgrano. Zbudowane zostało w niemieckim stylu i po dzień dzisiejszy używa się tam języka przodków. W październiku zaś, odbywa się tam ogólnie w Argentynie znany Octoberfest, gdzie na bawarski wzór obchodzi się święto piwa. Notabene, podobne miasto, acz o innej zupełnie historii, istnieje również w Brazylii. Obchodzony w Blumenau w stanie Santa Catarina Oktoberfest jest największym niemieckim świętem obu Ameryk. Miasto zostało zbudowane na modłę bawarską i to tradycję tego południowego landu kultywuje.

Warto jednak zaznaczyć, iż pomimo, że Niemiecki jest w Blumenau wciąż używany, to integracja, choćby rasowa, z resztą kraju jest tam znacznie bardziej zaawansowana aniżeli w General Belgrano. W trakcie mistrzostw świata, telewizja realizująca transmisję spotkań, starała się znaleźć w Brazylii miejsca charakterystyczne i związane z grającymi reprezentacjami. To też, w trakcie meczu Anglików łączono się z korespondentem, który śledził spotkanie wraz z kibicami w angielskim pubie na Ipanemie w Rio. Gdy grała Japonia, pokazywano obrazki z domu Marcosa Tulio Tanaki- Brazylijczyka naturalizowanego w Japonii- gdzie wraz z rodziną dziennikarz telewizji oglądał mecz. Zaś w trakcie wszystkich meczy reprezentacji Niemiec prowadzono równoległą transmisję z Blumenau. Mieszkańcy miasta oglądali mecze na ulicy, zgromadzeni przed ogromnymi telebimami i odziani w tradycyjne stroje. I o ile murzyni w krótkich obcisłych, charakterystycznych portkach i czapkach z piórkiem wyglądali conajmniej zabawnie, o tyle piękne murzynki, w szeroko wydekoltowanych sukienkach znanych z Octoberfest w Monachium pląsające wokół ze spotniałymi kuflami w dłoniach, śmiechu bynajmniej nie wywoływały.

Ulica w Blumenau
Ulica w Blumenau

Powracając jednak do wątku argentyńskiego i opuszczając już Cordobę, oddaliliśmy się z powrotem do stolicy. Tym razem jednak tylko na chwilę, gdyż w niedługim czasie wsiedliśmy na prom przecinający deltę La Platy i po szybkiej odprawie paszportowej znaleźliśmy się we Wschodniej Republice Urugwaju (Republica Oriental de Uruguay).

Ale o tym w następnej części…

PiK

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Copyright © 2018 America Latina All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.4.4.1 theme from BuyNowShop.com.