Miasto psow

Posted by Admin on Sty 29, 2010 in Kategoria główna |

puerto la cruz2Dwumilionowa metropolia wita przyjezdnych widokiem wzgórza gęsto porośniętego kolorowymi favelas, kurzem, morderczym gorącem oraz dziesiątkami tankowców wchodzących do portu położonego w pobliżu rafinerii.

Leżące na wybrzeżu Morza Karaibskiego Puerto la Cruz przy pierwszym kontakcie sprawia wrażenie zmaterializowanego stereotypu środkowoamerykańskich biednych pueblos.

Po ulicach włóczą się dziesiątki bezpańskich, wychudzonych kundli, których głównym zajęciem, poza publiczną prokreacją, jest zalegiwanie na gorących chodnikach. Większość mieszkańców Puerto la Cruz przypomina swoim wyglądem znanych z amerykańskich filmów, kolumbijskich przemytników kokainy.

Znane w Wenezueli jako miasto turystyczne, w rzeczywistości, dla przybyszów z zagranicy może okazać się miejscem, z którego wyniesie się dość szokujące doświadczenia.

Po wyrwaniu się z wąskich, zatłoczonych, śmierdzących uliczek dochodzi się do Paseo Colon. Swoją drogą, patron „deptaku”, który ujrzawszy wybrzeże dzisiejszej Wenezueli stwierdził, iż to raj na ziemi, musi się dzisiaj w spazmatycznych ruchach, przewracać w grobie. Tyle tytułem dygresji.

Jeżeli jakiemuś śmiałkowi uda się przekroczyć szosę, po której ignorując wszelkie przepisy ruchu drogowego, pędzą starymi, rozpadającymi się gruchotami z ogromnymi silnikami, rdzenni mieszkańcy Puerto la Cruz, dojdzie on do plaży.

puerto la cruz1

Piasek, w słońcu, skrzy się setkami kolorów. Zjawisko wywołują kawałki szkła z rozbitych butelek dokładnie pokrywające całą plażę.

Wśród nielicznych osób spędzających czas na brzegu Morza Karaibskiego większość to dzieci, które najwyraźniej huśtanie się na palmach nad jednym z trzech ścieków spływających w tej okolicy do morza, uznają za lepsze zajecie niż chodzenie do szkoły.

– Skąd jesteście? – Zagaduje nas wyglądająca na mniej więcej trzynaście lat dziewczynka.

– Z Polski- odpieramy.

– Z Bolonii?- Pyta zdziwiona i po chwili dodaje, że chce pieniędzy, aby kupić sobie wodę.

Ignorujemy zbiorowisko tępo cieszących się dzieciaków i idziemy dalej. Wystarczy jednak przystanąć na chwile, aby z trudem odzyskany spokój, został znowu zakłócony.

Po usilnych próbach przeprowadzenia wywiadu na temat zasobności naszego portfela, adresu, długości i celu pobytu, które spełzły na niczym, czternastoletni, „na oko”, chłopak, po raz setny upewnia się, czy nie jesteśmy Amerykanami.

– Czy szukacie koleżanek w Puerto la Cruz?- zagaduje śmiało i zaraz dodaje- Moje koleżanki są bardzo wami zainteresowane.

Żenada sięga zenitu.

– Ile masz lat?- pytamy zniecierpliwieni nieustannym nagabywaniem.puerto la cruz3

– Eee…, e… osiemnaście – odpowiada po krótkim zastanowieniu.

Podziękowaliśmy za usługi koleżanki i jak się później okazało, siostry Pepe, który próbował się jeszcze upewnić, że na pewno zostaniemy przyjaciółmi.

Plaża gwarantuje spore emocje o każdej porze dnia i nocy. To istny chaos, w którym jedyną stałą pozostają zapchlone kundle i wyglądający na siedemnaście lat policjant z gigantycznym shotgunem.

Sytuacja ma miejsce w jedynej otwartej kawiarence internetowej w Puerto la Cruz, na zegarze dochodzi trzecia po południu.

– O trzeciej gaśnie światło – powiadamia nas obsługujący lokal chłopak.

O piętnastej miasto wyłączyło się, zgasło po prostu. Najwspanialszy z systemów ekonomicznych- socjalizm, z dumą budowany przez bolivariański, rewolucyjny rząd Wenezueli nie poradził sobie z zaopatrzeniem kraju w prąd. Przerwa trwa dwie godziny. Właściciele sklepów z lodami musza być zachwyceni będąc częścią tego wspaniałego świata, wolnego od zgnilizny kapitalizmu.

Puerto la Cruz kumuluje w sobie wszystko co najgorsze, co póki co widzieliśmy w Wenezueli. Jedyne czego na prawdę, pragnie się w tym mieście, to wyjechać z niego jak najszybciej.

P i K

Tagi: , , , , ,

3 komentarze

  • Magda napisał(a):

    Nieźle napisane!
    Pozdrowienia i dajcie jakieś zdjęcia.

  • krysia napisał(a):

    Hola
    mam nadzieje że jesteście już na isla margarita, na której Cristobal Colon poczułby się jak we współczesnych mu czasach
    hasta,
    kr

  • Ola napisał(a):

    Jeszcze półtora roku temu latarnie na ulicach Wenezueli paliły się 24 godziny na dobę, szło się plażą w pełnym słońcu a lampy świeciły…
    Każda podróż jest odkrywcza i fascynująca, dlatego super że poznajecie Wenezuelę, ale osobiście nie lubię tego kraju i nie chciałabym tam wracać. Brud, bandytyzm, każdy coś od Ciebie chce, większość chce Cię okraść lub oszukać, absurdy socializmu i wszechobecna gęba Chaveza.
    Powodzenia!

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Copyright © 2018 America Latina All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.4.4.1 theme from BuyNowShop.com.