Latawce nad favelą

Posted by Admin on Maj 27, 2010 in Kategoria główna |

Dwu i pół milionowe Recife, jedno z największych miast regionu Nordeste i stolica stanu Pernambuco pozostaje w cieniu Salvador de Bahia. Mówi się o nim, iż po Salvadorze, ma najpiękniejszą kolonialną architekturę, po Salvadorze, najbogatsze życie kulturalne, po Salvadorze…, etc… Jednak wszystkie te zestawienia  mijają się z celem, gdyż oba miasta mają ze sobą niewiele wspólnego.

Przede wszystkim, wszelkie porównania są chybione ze względu na różną historię obu miast. Salvador w czasie, gdy Brazylia była portugalską kolonią, był drugim po Lizbonie najważniejszym miastem imperium. Stanowił także centrum handlu niewolnikami. Tam zawijały niemal wszystkie statki transportujące murzynów z Afryki do Brazylii. Konsekwencją tego jest skład etniczny społeczności miasta. W Recife dominują metysi, w Salvadorze zaś dziewięćdziesiąt procent populacji stanowią dumni ze swojego pochodzenia murzyni.

Tymczasem Recife posiada historię dość burzliwą. Było one obiektem przepychanek pomiędzy Portugalczykami i Holendrami, którym udało się zdobyć miasto i utrzymać przez kilkadziesiąt lat. Różnica polityk społecznych prowadzonych przez oba państwa w w XVII w. była zasadnicza. W czasie panowania Holenderskiego miasto zostało otwarte na emigracje różnych społeczności, które przywoziły ze sobą własną kulturę (i geny). W czasie kilkudziesięciu lat, podczas których miasto znajdowało się poza rządami Portugalczyków, Recife zmieniło się niewyobrażalnie jak na owe czasy. Stało się ośrodkiem kwitnącego handlu, co szybko przyciągnęło emigrację żydowską. W owym czasie, w mieście powstała m.in. pierwsza w obu Amerykach synagoga (Kahal Zur Israel powstała w 1642 roku).

397px-Kahal_Zur_Israel_(exterior_1)


Dlatego właśnie, począwszy od architektury, przez specyficzny język, zwyczaje, kuchnię i na muzyce skończywszy, kultura obu miast jest diametralnie różna.

Jedynym uzasadnieniem (zresztą kiepskim) dla porównań jest fakt, iż obie metropolie leżą w tym samym regionie.

Co więcej, Salvador i Recife są zupełnie inaczej położone geograficznie. Stolica Pernambuco leży nad otwartym oceanem, na płaskim terenie poprzecinanym odnogami rzeki. Tymczasem Salvador zbudowano w naturalnym porcie, przepięknej Baia de Todos os Santos (Zatoka Wszystkich Świętych) na wzgórzach o stokach tak stromych, że z cidade alta (górne miasto) do cidade baxia (dolne miasto) mieszkańcy przedostają się przy pomocy wind lub koleji linowej.

Zarysowane tu powierzchownie podstawowe różnice wykluczają w zasadzie wszelkie porównania (może z wyjątkiem statystycznych). Tym bardziej, iż pominięte zostały tu zasadnicze różnice ekonomiczne dzielące oba miasta (wspomnieć można tylko, iż w zatoce Wszystkich Świętych wydobywa się camacariropę naftową, pod miastem w pobliżu miejscowości Camacari znajduje się jedna z największych rafinerii w Brazylii oraz olbrzymia fabryka Forda, co daje pewne wyobrażenie o podatkach spływających do kasy miasta). Z tego powodu Recife należy traktować unikalnie.

W pierwszej chwili, po znalezieniu się na głównej aleji miasta Avenida Conde de Boa Vista, niektóre miejsca- budynki, przystanki autobusowe, skrzyżowania miejskich arterii, ich barwy, gwar ulicy, zdawałoby się beztroskie spojrzenia mieszkańców ewokowały mi australijską Adelajdę. Główne ulice, rozchodzące się gwiaździście od centrum, wypełnione są spieszącymi się przechodniami, ulicznymi handlarzami sprzedającymi wymyślne, niekiedy zdawałoby się niewykonalne w warunkach ulicznego straganu przekąski, gazety oraz pirackie płyty, samochodami tkwiącymi w kilometrowych korkach oraz autobusami, których kierowcy przy każdej nadarzającej się okazji zdradzają zamiłowanie do rajdów samochodowych.

Centrum Recife zdawało się zrywać ze stareotypem ubogich miast Nordeste. Nie podupadło jak Belem, nie ograniczyło się do bycia wyłącznie nadmorskim kurortem z dziesiątkami gigantycznych hoteli pobudowanych wzdłuż plaży, jak Fortaleza, nie nabrało także bezkształtu eklektycznej masy „wszystkiego i niczego” charakterystycznej dla Natal.

reccife_1

Zieleń i liczne kanały, czy odnogi uchodzącej do oceanu Rio Capibare doskonale komponują się z nowoczesna architekturą centralnych dzielnic miasta. Centrum (w szerokim tego słowa znaczeniu) położone jest na wyspach i półwyspach połączonych siecią mostów. I choć porównanie do Amsterdamu jest oczywistym nadużyciem, geografia miasta wpływa na jego niebanalność i unikalność, dusząc w zarodku czyhającą na każdą metropolię monotonię.

Po opuszczeniu nowoczesnego centrum i przekroczeniu wiodącego w kierunku wybrzeża oceanu wkracza się do Recife Antiguo- starego miasta. Przepiękne kamienice i kościoły skłaniają do długich spacerów wąskimi, brukowanymi alejkami, niekiedy tak zapchanymi ludźmi, że co bardziej niecierpliwi wycofują się w poszukiwaniu innej drogi.

recife_2

Wieczorem starówka staje się miejscem, które rozbrzmiewa muzyką. Niemal w każdej kamienicy można znaleźć lokal, w którym miejscowe zespoły grają swoje utwory. Bez trudu odnajdzie się tam dźwięki rocka, reegae, forro (brazylijska muzyka, która narodziła się w czasie II wojny światowej w Natal; charakterystycznymi instrumentami dla niej są akordeon i bębenek- Brazylijczycy uwielbiają do niej tańczyć; być może to nadużycie ale stwierdze, iż dla mieszkańców Nordeste forro jest tym samym, czym dla mieszkańców Buenos Aires tango) i rzecz jasna miejscową odmianę samby, która wypełnia przestrzeń jednego z największych placów starego miasta- Rua da moeda. Całonocne koncerty miejscowych, niekiedy na poczekaniu kompletowanych zespołów są codziennością. W święta zaś plac wypełnia się caipirinhasetkami Pernambucanos, którzy w rytmie samby potrafią przetańczyć kilka godzin bez chwili wytchnienia (gasząc jedynie pragnienie Caipirinha, czyli cachaça– wódka z trzciny cukrowej, skruszony lód, cukier i sok z limonki).

Nad ranem można jeszcze przespacerować się nad ocean, w miejsce zwane Marco zero (gdzie Recife zostało założone) i z kilkumetrowego nabrzeża wskoczyć do wody, aby zażyć zimnej, kojącej kąpieli, umożliwiającej chwilowe oderwanie się od gorącej atmosfery, której sprzyja nie spadająca nocą poniżej trzydziestu stopni celsjusza temperatura powietrza.

To jednak tylko wycinek życia miasta. Tak jak w innych metropolich Nordeste znaczna większość mieszkańców żyje w favelach- biednych dzielnicach znanych z przemocy, powszechnej narkomanii i łatwego dostępu do bronii.

W Recife udało nam się poznać to życie. Przez  ponad tydzień mieszkaliśmy w dzielnicy o dość kuriozalnej w swym brzmieniu (przynajmniej dla Polaka) nazwie Beberibe (czyt. Bibiribi).

beberibe

– Jeżeli chcecie się wykąpać to przyniosę wam wodę- oświadczył nasz gospodarz i wziął wiadro, które po napełnieniu uzupełnił pustym pudełkiem po margarynie, służącym do polewania ciała.

Bieżącej wody w faveli zazwyczaj nie ma, a zapasy zgromadzone w domu nie wystarczają na długo. Dlatego też sztukę oszczędzania cennej cieczy w błyskawicznym tempie opanowuje się do perfekcji.

Po wzięciu „prysznica” można wygodnie ułożyć się na kartonie, służącym za łóżko, w ciemnym pokoju zagraconym do granic możliwości wszelkimi rupieciami, które być może, jeszcze do czegoś się przydadzą, bądź przy odrobinie szczęścia uda się sprzedać. Niewygodnie? Gospodarz sypia bezpośrednio na kamiennej posadzce (zawsze, bez względu na okoliczności, najlepsze dla gości!).

łóżko

Po wyjściu z przewiewnego baraczku, przed oczyma rozciąga się dość specyficzny widok. Przy płynącym nieopodal ścieku harcują szczury, zaś szutrową drogą przechadzają się świnie, krowy i konie. Nikogo to nie dziwi, to stały element tutejszego krajobrazu (pamiętajmy, że wciąż mówimy o dzielnicy dwu i pół milionowego miasta, która bynajmniej nie znajduje się na przedmieściach).

W powietrzu rozlega się charakterystyczny trzepot skrzydełek malusieńkich niczym trzmiel klibrów, przysiadających raz po raz na sznurkach do suszenia prania, kratach, którymi zkute są baraki, czy na rozpadających się płotach. Wysoko zaś na niebie żeglują leniwie dziesiątki latawców, których puszczanie stanowi ulubioną rozrywkę mieszkańców faveli (bez względu na wiek).

Czy w faveli jest przemoc? Owszem, napady rabunkowe zdarzają się dość często, a niekiedy w ich trakcie ktoś traci życie.

Narkomania?

Wszędzie. Zjawisko narkomanii jest tak samo powszechne jak palenie papierosów w Polsce. Można spotkać się z nią wszędzie i o każdej porze.

Brud, nędza, smród zdawałyby dopełniać ponurego obrazu miejsca.

Jest to jednak wizja nie oddająca rzeczywistości. Powierzchowna ocena, która IMGP4250pomija najważniejszy element stanowiący o całokształcie życia w Beberibe.

O tym, jaka naprawdę jest favela decydują ludzie, ich charaktery, usposobienie i stosunek do życia. Prowadząc rozmowy, bawiąc się, obserwując odnosi się wrażenie, jakby mieszkańcy tego miejsca nie dostrzegali otaczającego świata. Nigdy nie spotkaliśmy ludzi tak pogodnie usposobionych, radosnych, wylewnych i ukontentowanych swoim jestestwem. Favela jest miejscem wrogim dla obcych. Jeżeli jednak wkroczy się do tego świata, można odnieść wrażenie, iż znalazło się wśród wielu świetnych, nie widzianych od dawna, znajomych. Ludzie ci zarażają pogodą ducha, a ilość empatii, którą emanują, jest wprost onieśmielająca. Należy podkreślić jeszcze jedną cechę, której spotkać niespodziewaliśmy się- uczciwość.

IMGP4269

Taka właśnie jest favela. Suche i beznamiętne oceny, których jedynym argumentem są patologie, mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Pomijają one bowiem rzeczy nieuchwytne, pewne imponderabilia, których obserwator patrzący z zewnątrz nigdy nie dostrzeże i być może nie pojmie.

Recife 3

PiK

Tagi: , , , , , ,

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Copyright © 2018 America Latina All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.4.4.1 theme from BuyNowShop.com.