Kometa

Posted by Admin on Kwi 27, 2011 in Kategoria główna |
dawno, dawno temu, za siedmioma gorami, za siedmioma rzekami

Przed udaniem sie na peron, postanowili jeszcze uraczyc sie zimna Coca Cola. Slonce tego dnia doskwieralo wyjatkowo, a na wysokosci ponad 2500 m n.p.m., jego promienie osmazaja biala skore ze skutecznoscia piekarnika. Tym wieksza byla ich radosc, gdy w czyms, co nazwac mozna dworcowa stolowka. odkryli, iz Cola nie tylko jest zimna, ale i w szklanych butelkach. Nie jest bowiem tajemnica, iz ze smak tego globalnego napoju jest znacznie lepszy, gdy plyn przechowuje sie w szkle anizeli w plastiku.

Zasiedli zatem przy malym stoliku nakrytym cerata, wsrod ludzi o twarzach ciezkich do opisania i o jeszcze ciezszej kulturze spozywania i zwilzyli usta, koncentrujac sie jednoczesnie by nie rozgladac sie zbytnio, co by raczenia sie sobie nie obrzydzac.

Gdy poczal dobiegac czas podrozy, zarzucili ciezkie toboly na plecy i powedrowali w kierunku platformy numer szesc, z ktorej odjechac mial ich autobus.

Chcieli juz wejsc na peron lecz powstrzymal ich mezczyzna zadajacy dowodu uiszczenia podatku od uzytkowania terminalu autobusowego, w wysokosci dwoch i pol miejscowej waluty. Nie zdajac sobie uprzednio sprawy z istnienia oplaty, te pokornie uiscili i zasepili sie nad kondycja intelektualna tego ludu o twarzach ciezkich do opisania i o jeszcze ciezszej kulturze myslenia. Azeby podatek pobrac, w terminalu wydzielono specjalne miejsce, gdzie godna donna wygodnie urzeduje, pobiera i wydaje dowody wpalaty- kazdy jeden osteplowany unikalnym numerem. Nastepnie owy dowod o unikalnym numerze, nalezy przeniesc dziesiec metrow dalej, gdzie owy oficjal, co kilka chwil temu byl zawrocil naszych bohaterow, przyjmie go, dopelniwszy tej ostatniej formalnosci przed wejsciem na peron. Ergo: zeby pobrac dwa piecdziesiat (cena czterech duzych madarynek) trzeba kupic papier, zaplacic drukarni, zaplacic za transport na terminal, zaplacic komus za stemplowanie dowodu- kazdego unikalnym numerem, zaplacic godnej donnie co pobiera i wydaje i w ogole urzeduje na panstwowym w koncu, stolcu, zaplacic oficjalowi za dowodu o unikalnym numerze pobranie i smieciarzowi za dowodu o unikalnym numerze wywoz i utylizacje. Dlaczego owego dwa piecdziesiat nie mozna poprostu dodac do ceny kazdego biletu sprzedawanego na dworcu? Nie wiadomo, lecz nie mozna.

Nie czas jednak na prozne deliberacje! Tu podroz czeka! Przed wejsciem na poklad komety obmalowanej dookola logo linii lotniczej, ktora zbankrutowala jakies dziesiec lat temu, zapoznali sie jeszcze z obowiazkami pasazera i kierowcy. W zasadzie, zapoznali sie tylko z obowiazkami kierowcy. Te bowiem, na tyle przykuly uwage, iz o swoich obowiazkach kompletnie zapomnieli. Zatem, wedle wladz terminalu, od uzytkowania ktorego nalezy uiscic`podatek w wysokosci czterech mandarynek, kierowca powinien posiadac prawo jazdy kategorii C. No i bardzo dobrze, ze powinien, przeciez zmuszac go nikt nie bedzie, w koncu to wolny kraj. Jest on zobowiazany do zadbania o stan techniczny i estetyczny komety, ktora przemierza bezmiar tego ladu ludzi o twarzach ciezkich do opisania i o jeszcze ciezszej kulturze budowy szos. No i to takze sie w pelni rozumie! Przeciez, nikt przy zdrowych zmyslach, nie bedzie podrozowal po tym kraju, nad ktorym nigdy nie zachodzi slonce dobrotliwej twarzy presidente, brudnym autobusem! To wprost nie do pomyslenia! Kierowce, informuje sie rowniez o istnieniu znakow, do ktorych tresci powinien sie stosowac i limitow predkosci, ktorych przekraczac nie powinien. I tutaj wszechwiedzace i omnipotentne wladze wykazaly sie zelazna logika. Skoro bowiem, kierowca powinien miec prawo jazdy klasy C, moze to rowniez oznaczac, ze wcale go nie ma. A jezeli nie ma, to o stosowaniu sie do owych znakow i limitow powinien zostac poinformowany, wszak moze nie miec o nich bladego pojecia.

W nastepnym artykule, kierowcy daje sie dobra rade, taka co otrzymuje sie od woja lub ojca, gdy mlody mezczyzna (pachole jeszcze) wkracza w wiek dojrzaly. Nie jest najlepszym pomyslem prowadzenie pod wplywem alkoholu, narkotykow, czy psychotropow- stwierdza prawodawca, w sercu niosac troske o dobro szofera i jego pasazerskiej dziatki. Poklepuje przy tym po plecach i dorzuca jeszcze- jak masz jechac dluzej niz cztery godziny, wypocznij wczesniej. Swierzy zasiadz za sterem komety, by w swiat wyruszyc z ludzmi o twarzach ciezkich do opisania i jeszcze ciezszej kulturze swierzosci.

W droge czas! Jeszcze tylko dwie praktyczne rady prawodawca zawarl w swym obwieszczeniu. Po pierwsze, synu moj, kierowco, dystans rozsadny trzymaj od pojazdu, co przed toba biezy, wszak gwaltownie zahamowac moze, a… i jak bys mial juz wyprzedzac, to pamietaj, tylko strona lewa, ok? No to, jedz juz i niech Bog Cie prowadzi, moj synu. Swieta racja!

Zadbal o wszystko prawodawca, co w sercu troske o kierowce i jego pasazerska dziatke niesie. On pewno prawo jazdy kategorii C ma, bo kto to widzial prawodawce bez prawa jazdy kategorii C!?

Wsiedli zatem na poklad. Miejsca swe zajeli. Wspolpasazerow niewielu bylo- raptem, z piec osob. Kierowca, o ile czytac sie nauczyl, pomny wskazowek, zasiadl za sterem, kluczyk przekrecil, do oporu go trzymajac, tak dlugo, az rownomierny, znajomy, niemal przyjacielski, czy wprost familiarny terkocik silnika nie dotarl do jego uszu. Kochal te muzyke. Kaciki ust uniosly sie nieco ku gorze. Musial sie powstrzymywac, zyl bowiem w przeswiadczeniu, ze takie emocjonowanie sie to sprawa dla szczeniakow. On byl juz dojrzalym kierowca, jego nie podniecalo byle co, on sie raczej delektowal niz unosil. Oparl swe dlonie na czarnym plastiku wolantu. Tysiace razy juz go dotykal, prowadzil i skrecal, lecz zawsze, wlasnie w tej chwili, przebiegalo przez niego to uczucie, co towarzyszy uczniakowi, co mleko jeszcze ma pod nosem, gdy po raz pierwszy dlonia swa kobiecej piersi dotyka. I tym razem to poczul, kierowca nasz doswiadczony, w tej niezwyklej i intymnej chwili kontaktu z polimerem.

Wrzucil jedynke. Weszla jak noz w maslo. Znowoz skrywany usmiech zagoscil na twarzy. Ufal tej starej kobyle, swojej komecie, jak w myslach zwal pojazd. Nastapil na pedal gazu, muzyka silnika zaterkotala nieco glosniej, nieco szybciej i autobus potoczyl sie po nagim i goracym betonie platformy szostej. Pokonal brame, przejechal piecdziesiat metrow i ku zdziwieniu bohaterow zatrzymal komete i otworzyl drzwi.

Jak sie wkrotce okazalo, tuz za plotem czekal caly tlum zwolennikow nie placenia dwoch i pol, czyli czterech mandarynek, w ramach podatku od uzytkowania terminalu. W tlumnie bylo tez kilku osobistych antagonistow oficjela, co weryfikuje dowody wplaty ( to dawne, kilkupokoleniowe, rodzinne zatargi), byle juz kolezanki donny co godnie i wygodnie…, ktore dzisiaj najchetniej wylupilyby jej oczy, a juz na pewno mie uiscily w jej dloniach zadnej oplaty. Po oczach tych kobiet mozna bylo zrozumiec, ze o zadnym uiszczaniu mowy byc nie moglo. Bylo tam tez dwoch proekologicznie nastawionych obywateli, ktorzy nie uiszczali podatku w ramach protestu przeciwko wycince lasow amazonskich z przeznaczeniem na produkcje papieru, na ktorym nastepnie nadrukowuje sie dowod uiszczenia, ktory nastepnie kazdy oznakowany jest unikalnym numerem.

Ruszyl wiec tlum ludzi o twarzach ciezkich do opisania i o jeszcze ciezszej kulturze wsiadania do autobusu, szturmem na drzwi komety. Ah! Ilez przy tym bylo radosci, ilez emocji, ekscytacji, ile tej podniecajacej nerwoweczki, co Niemiaszki zwa raise fiber. Moj Boze! Ilez to razy przebiegli autobus w te i spowrotem, ilez to dylematow wyroslo na horyzoncie podrozy! Gdzie siadac!!!??? No gdzie siadac!? Ktoz to powie!? Po prawej, czy po lewej, z przodu, czy z tylu!? No, ktoz powie!?

A stroje byly ludowe. To jakby do naszgo polskiego PKSu pol zespolu Mazowsza wkroczylo, no poprostu, estetyka palce lizac!!!

I twarze tez byly ludowe. Z ziemia praojcow zwiazane byly nie tylko nierozerwalna wiezia pokolen, zlaczone byly fizycznie, poprzyklejane do siebie. A twarze ludowe ciezkie sa do opisania… No poprostu estetyka w niebo wziecia (przez Piaska)!

A jakze ludowe byly aromaty! Lekka nuta uryny doskonale zmieszala sie sie z kwasnawym, wlasciwym dla tego regionu zapaszkiem potu. Gdzie niegdzie zalecialo tez oborka. Ah, jak ludowo bylo! A estetyka!?

Estetyka dostala kopa w dupe i kometa pomknela w droge bez niej…

PiK

Wszelkie podobienstwo do istniejacych panstw i narodow jest zupelnie przypadkowe.

Tagi: , , ,

Dodaj komentarz

You must be logged in to post a comment.

Copyright © 2018 America Latina All rights reserved.
Desk Mess Mirrored v1.4.4.1 theme from BuyNowShop.com.